środa, 31 grudnia 2014

Od Rozalii

Dziewczyna wzruszyła ramionami. Tu zdecydowanie było zbyt cicho... We wszelkich tego typu miejscach zwykle powinny być dosłownie przerażające ilości demonów. Mogę szczerze powiedzieć, że ubóstwiają taki teren. Tyle dobrego, iż nie śmierdziało trupem. Uważnie przyglądałam się wszystkiemu i nasłuchiwałam kroków potworów. To wręcz nienormalne by nie było tu żadnego. Skupiałam się na tym by dziewczynie nic się nie stało. Teraz gdy do mnie dołączyła, moim obowiązkiem jest ją chronić. Duchy na ziemi zwykle nie mają żadnych celi prócz "Zabij wszystkie demony" i nie rzadko "Chroń swojego człowieka". Jednak ja mam jeszcze jeden. Moje wspomnienia są cząstkowe. Nie jestem pewna dlaczego musiało paść akurat na mnie ani czy to się stało z jakichś głębszych powodów. Jeśli nawet tak to dowiem się tego dopiero po odzyskaniu moich wspomnień. Mam tylko i wyłącznie ostatnie i najgorsze wspomnienia z mojego życia tutaj. Mianowicie ostatnie dwa miesiące. Nawet nie całe. Wiem nie wiele na temat odzyskania moich wspomnień. Na pewno to, że mogę je odzyskać zabijając niektóre demony. Także to, iż jeśli jestem niedaleko potwora posiadającego wspomnienie, ale zostanie zabity przez innego ducha, mogę stracić ten odłamek. Jednakże to bardzo mało prawdopodobne. Pewniejsze jest to, iż i ja, i zabójca demona je dostanie. Tak przynajmniej mi się wydaje. Jeszcze nie próbowałam żadnego odzyskać. Szczerze powiedziawszy to mam nadzieję, że tako wo się stanie. Poderwałam się nagle, gdy coś upadło dziewczynie. Byłam natychmiastowo gotowa do walki. Kiedy zobaczyłam, iż po prostu coś jej upadło uspokoiłam się. Był to bardzo, ale to bardzo poważny błąd. W pomieszczeniu usłyszałyśmy niosący się echem, demoniczny wyk. Był odrażający jak ten, który go wydawał. Przed nami stała jeszcze większa grupa potworów, niżeli ostatnio. Czyżbym któregoś pominęło i pobiegł po pomoc? Teraz to nie jest ważne. Rzuciłam się w stronę bestii oraz wraz z moją partnerką rozpoczęłam masowy mord tych stworzeń. Zagapiłam się przez co zarówno ja, jak i ona zostałyśmy ranne. Kiedy zakończyłyśmy walkę, wzięłyśmy apteczkę. Zajęłam się raną dziewczyny. Bądź co bądź, muszę się nią opiekować. To jeden z moich obowiązków. Gdy skończyłam zajmować się nią, opatrzyłam siebie. Duchy też da się zranić.
- Przeprasza. Ranna, moja wina. Bardzo przeprasza - przeprosiłam ją. Naprawdę, kiedy się denerwują zaczynam być zbyt oszczędna w słowa. Dla niektórych to irytujące.

Hitoschi? Wybaczysz mi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz